All posts by PPadmin

Na studia

70Społeczeństwo naszego kraju regularnie się starzeje, coraz więcej osób potrzebuje pomocy wykwalifikowanej kadry medycznej, w tym również pielęgniarek. Właśnie dlatego uważam, że kierunek pielęgniarstwo jest kierunkiem bardzo przyszłościowym i najlepszym wyborem dla kogoś takiego, jak ja.

Od tego października rozpoczynam studia pielęgniarskie w Lublinie i mam nadzieję, że pięć lat nauki zleci mi szybciej, niż się spodziewam. Wielu znajomych absolwentów studiów wyższych opowiadało mi, że zanim się obejrzeli to już byli po studiach. Oby w moim przypadku było podobnie, bo już teraz nie chce mi się uczyć, a co tu mówić o studiach.

Po ukończeniu nauki i zdaniu wszystkich egzaminów zawodowych chciałabym wrócić do mojego rodzinnego i Chełma i w tym mieście znaleźć pracę, pielęgniarka Chełm. Mój tato jest tu osobą dość dobrze znaną i mającą wiele różnorodnych kontaktów, dlatego liczę, że w moim poszukiwaniu zatrudnienia tata odegra dość znaczącą rolę.

Do rozpoczęcia nauki w Lublinie został mi jeszcze ponad miesiąc, dlatego chyba powinnam zabrać się za poszukiwania mieszkania do wynajęcia, zorientowania co do wymaganych podręczników i w ogóle zajmowania sprawą swoich studiów. Z drugiej strony – mam jeszcze miesiąc, więc po co się przemęczać?

Na zawołanie

a70Cieszę się, że wiele osób liczy na moją pomoc i uważa mnie za wielką, medyczną alfę i omegę, jednak muszę również przyznać, że męczy mnie bycie na wezwanie wszystkich członków mojej rodziny. Wystarczy, że któraś ciotka pójdzie do lekarza, dostanie nowe leki lub skierowanie na jakieś zastrzyki, tak od razu ja dostaję telefon z pytaniem czy na pewno te leki są takie, jak być powinny i czy nie mogłabym kiedyś przyjechać żeby porozmawiać z ciocią o jej schorzeniach. Najlepiej żebym wzięła ze sobą wszystkie opatrunki, igły i strzykawki, to przy okazji zrobię jej zastrzyk, a ona nie będzie musiała jechać kilka kilometrów do pobliskiej przychodni, pielęgniarka Ostrów Wielkopolski.

Chociaż ogromnie denerwuje mnie wykorzystywanie mojej osoby, to jakoś nie umiem odmówić lub skłamać, że nie mam czasu. Gdy tylko próbuję wykręcić się od wizyty u którejś z ciotek, w głowie od razu rozlega mi się głos mojej babci mówiącej mi, że tylko dobrzy ludzie zasługują na szczęście, a ile dobra okaże się innym, tyle samo dobra później do nas wraca. Staram się być bardzo dobrą osobą i nie narzekać na rzeczy, które nie do końca mi się podobają.

Gdybym parę razy odmówiła pomocy rodzinie, wtedy na pewno prośby by ustały, a ja miałabym święty spokój. Jaką bym jednak była pielęgniarką, gdybym nie pomogła potrzebującym? Nawet jeśli ci potrzebujący nieco przesadzają i wyolbrzymiają swoje choroby.

Niezbędna pomoc

Szczęście w nieszczęściu, że moja córka uczy się obecnie w szkole pielęgniarskiej i jest na najlepszej drodze do uzyskania tytułu dyplomowanej pielęgniarki, pielęgniarka Grudziądz, bo gdyby nie ona to wczoraj na widok słabnącego męża dostałabym chyba zawału. Na szczęście Asia od razu wczuła się w rolę, zaczęła uspokajać mnie i zajmować się swoim ojcem. Powiedziała, że to nic takiego, że zwykłe przemęczenie, ale jednak lepiej zadzwonić na pogotowie.

s70Gdy wybierałam numer lokalnego szpitala drżały mi palce i miałam problem z trafieniem w odpowiednie klawisze, ale na szczęście po którejś próbie z kolei udało mi się dodzwonić na pogotowie. Karetka przyjechała bardzo szybko, jednak zanim to nastąpiło mój mąż zdążył się już poczuć nieco lepiej. Gdy ma się wszczepiony rozrusznik serca i problemy natury kardiologicznej powinno się uważać na to, co robi się na co dzień i nie szaleć jakby się miało dwadzieścia lat.

Mój mąż wczoraj przesadził z emocjami i tak to się skończyło. Dobrze, że nie stało się nic poważniejszego, ale nie wiadomo jak to będzie następnym razem. Lepiej dmuchać na zimne i wieść w miarę ustabilizowany tryb życia. Następnym razem może nie być przy nas naszej pani pielęgniarki i nie będę wiedziała co robić. Oby do tego nie doszło!

Zbędne prezenty

45Niektórzy starsi pacjenci nadal tkwią w przekonaniu, że nic tak nie motywuje pielęgniarki do pracy jak pudełko słodkich czekoladek, kawa, biżuteria czy dwadzieścia złotych w tajemnicy wciśnięte w rękę robiącą zastrzyk. Muszę przyznać, że część moich koleżanek ze szpitala jest przyzwyczajona do przyjmowania wyrazów wdzięczności we wszystkich możliwych formach i wcale się z tym nie kryje. W naszej dyżurce wiele razy słyszy się rozmowy o tym, jak to dana pielęgniarka otrzymała od danego pacjenta to albo tamto. Szafki w naszej dyżurce wypełnione są kawami różnego rodzaju, których na pewno nie uda nam się wypić do końca tego roku kalendarzowego.

Ja przed wszelkimi wyrazami podzięki wzbraniam się jak tylko mogę. Gdy zaczynałam pracować jako pielęgniarka Żory założyłam sobie, że nie będę przyjmowała żadnych czekoladek czy prezentów, bo nie na tym moja praca przecież polega. Nikt nie wymaga od pacjentów by dziękowali swoim pielęgniarkom, bo przecież ich praca właśnie na tym polega. Dawanie prezentów służbie zdrowia to jak dawanie prezentów policjantowi za to, że przeprowadził kontrolę drogową Twojego auta.

Mimo, że z zasady nie przyjmuję żadnych prezentów od pacjentów to parę razy w trakcie mojej kariery zawodowej musiałam zgodzić się przyjąć wyrazy wdzięczności, lecz zrobiłam to jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Zazwyczaj nie potrafię odmówić tym osobom, którym zostało zaledwie parę tygodni życia i dla których podarowanie pielęgniarce kawy czy czekoladek to powód do radości i dumy.

Dobra opieka

44Muszę przyznać, że poziom opieki nad chorymi w zawierciańskim szpitalu na oddziale wewnętrznym przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Nigdy nie sądziłam, że pielęgniarki pracujące w tym szpitalu z tak pełnym profesjonalizmem i oddaniem zajmą się moją babcią, która była u kresu wyczerpania i praktycznie jedną nogą w grobie. Babcia od dziesięciu lat walczyła z nowotworem, który na początku zaatakował jajniki, a później przerzucił się na inne organy wewnętrzne. Ostatni rok był najgorszy, bo babcia z dnia na dzień słabła i zbliżała się do granicy życia i śmierci. W ostatnich dniach swojego życia, gdy cały czas wymiotowała i nie przyjmowała żadnych pokarmów, dzieci babci postanowiły umieścić ją w szpitalu, by jakoś ulżyć jej cierpieniom. Rodzice nie wiedzieli czy uda się załatwić przyjęcie babci na oddział, jednak lekarz, który tego dnia miał dyżur od razu zaopiekował się babcią, podobnie jak zrobiły to pielęgniarki.

Na początku zrobiono babci badanie EKG, a następnie odprowadzono 5 litrów płynu z napuchniętego brzucha babci, w którym nic już nie funkcjonowało tak, jak powinno. Przez cztery dni, jakie babcia spędziła w szpitalu, pielęgniarki chodziły wokół niej jak na szpilkach i starały się ulżyć w cierpieniu, pielęgniarka Zawiercie. Babcia dostawała morfinę, była też odżywiana za pomocą odpowiednich kroplówek. Mimo zabiegów ze strony lekarzy i pielęgniarek nie udało się babci uratować, bo jej stan był już zbyt poważny. Do końca życia nasza rodzina pozostanie wdzięczna służbie zdrowia z zawierciańskiego szpitala.

Niewłaściwy partner

43Asia zawsze była ulubienicą całej naszej rodziny, bo jako jedyna miała dość odwagi i talentu, by wybrać się na studia wyższe i zdobyć tytuł magistra. Przez cały okres studiów wszyscy pomagali Asi jak mogli – kupowali jej ubrania, przesyłali pieniądze i paczki z jedzeniem czy wspierali dobrym słowem. Wszystko po to, by Asia miała jak najlepsze warunki do studiowania i nabycia uprawnień pielęgniarskich. Każdy oczami wyobraźni widział, jak Asia dostaje pracę w szpitalu i pomaga chorym, pielęgniarka Konin.

Niestety, po studiach losy Asi potoczyły się zupełnie nie tak, jak powinny, bo Asia poznała mężczyznę zupełnie dla niej nieodpowiedniego. Serce nie sługa, więc Aśka zakochała się po uszy i była ślepa na wszystkie wady swojego przyszłego męża. Wojtek  w oczach Asi był prawdziwym ideałem, natomiast w mniemaniu reszty naszej rodziny był tyranem i człowiekiem o bardzo trudnym charakterze. Do tego umiał perfekcyjnie manipulować, co też nie przysporzyło mu wielu fanów. Głównym celem manipulacji Wojtka była oczywiście Asia, która pod jego naciskiem zrezygnowała z planów zostania pielęgniarką i przeszła na jego utrzymanie. Wojtek chciał mieć w domu kobietę, która będzie zajmowała się wyłącznie ich wspólnym życiem, a nie będzie spotykała się z innymi osobami, nawet przyjaciółkami.

Nas, rodzinę Asi, Wojtek traktuje z wielką podejrzliwością i niechęcią, jednak do tej pory nie zabronił Asi się z nami spotykać. Obawiam się, że Wojtek ma na nią tak duży wpływ, że jedno jego słowo wystarczyłoby, żeby Aśka zerwała z nami wszystkie kontakty.

Niezbędna pomoc

Nasza rodzina na pewno do końca swojego istnienia pozostanie wdzięczna pani Jadzi za pomoc, jaką pielęgniarka stanowiła dla naszej rodziny w bardzo ciężkich chwilach związanych ze śmiertelną chorobą dziadka. Gdyby nie pani Jadzia dawno byśmy się już wszyscy poddali i pogrążyli w smutku.

42Pani Jadzia, pielęgniarka Tomaszów Mazowiecki, jest osobą, która w swoim życiu zawodowym zetknęła się z wieloma chorobami i śmiercią osób, dlatego potrafiła nad ciężkim stanem dziadka przejść do porządku dziennego. W przeciwieństwie do nas, najbliższych, nie załamywała się i cały czas wypełniała swoje zadania z gorliwością godną świętego. To często pani Jadzia stanowiła dla nas źródło nadziei i wsparcia, bo nierzadko zdarzało jej się nas pocieszać czy przytulać do swojego czułego, pielęgniarskiego serca.

Wątpię czy którakolwiek z córek czy wnuczek dziadka byłaby się w stanie zająć dziadkiem tak serdecznie i profesjonalnie jak zrobiła to pani Jadzia. Ja sama, w kontakcie z umierającym dziadkiem stawałam się drętwa i onieśmielona, bo obcowanie z ciężką chorobą nie jest wcale łatwe. Dobrze, że przed śmiercią dziadka udało nam się znaleźć panią Jadzię. Bez niej proces jego odejścia byłby dla nas wszystkich o wiele trudniejszy.

Miejsce spotkań

Dyżurka pielęgniarek na naszym pilskim oddziale kardiologii jest najlepszym miejscem do wymiany informacji i przekazywania sobie najświeższych plotek. Wystarczy, że wszystkie pielęgniarki zakończą poranne obowiązki, wszystkie schodzą się w dyżurce, zaparzają sobie świeżą kawę i przy dobrym cieście lub ciasteczku dyskutują na różne tematy. Przed południem na oddziale zawsze panuje jako taki spokój. Wszyscy pacjenci są już nakarmieni, mają podane leki i zaspokojone podstawowe potrzeby. Zazwyczaj od rana pacjenci czują się też najlepiej – wtedy ilość wezwań pielęgniarek jest minimalna.

41Dopiero po obiedzie zaczyna się prawdziwy sajgon, pielęgniarka Piła. Od godziny 12.00 rozpoczynają się godziny przeznaczone na wizyty, przez co większość pacjentów i chorych jest odwiedzana przez bliskie im osoby. W tym czasie pielęgniarki wykorzystywane są co rusz i na każdym kroku – każdy członek rodziny i przyjaciel pacjenta chce wiedzieć w jakim stanie znajduje się jego bliskim, a przy braku lekarza w pobliżu najlepszym źródłem informacji jest właśnie pielęgniarka. Nawet gdyby w tym czasie chcieć się zaszyć w przytulnej dyżurce pielęgniarek to jest to praktycznie niemożliwe – goście pacjentów, zdeterminowani by zasięgnąć języka o stanie zdrowia znajomego zrobią przecież wszystko, by przydybać którąś z pielęgniarek. Nic ich nie powstrzyma przed dostaniem się do dyżurki, do której wchodzić nie powinni.

Bezpodstawne oskarżenia

40W ciągu swojej dwudziestoletniej kariery w zawodzie pielęgniarki wiele nasłuchałam się na temat nieodpowiedniego podejścia pielęgniarek do pacjentów, braku empatii i życzliwego słowa. Nie ma tygodnia, żeby któryś z pacjentów leżących na oddziale wewnętrznym, na którym pracuję, nie narzekał na jedną z pielęgniarek. Ilu pacjentów tyle wymagań i nie każde wymaganie da się spełnić. Ludzie, którzy nie znają warunków pracy na oddziale często są skłonni do stronniczości i wygłaszania bezpodstawnych opinii krzywdzących zawód pielęgniarki. Proszę jednak pamiętać, że wina często leży po stronie pacjenta, który nie potrafi zrozumieć procedur obowiązujących w szpitalu. Pielęgniarka nie jest prywatną służącą gotową stawić się przy łóżku chorego na każde jego skinienie. Oczywiście, ma obowiązek pomóc, jeśli taka potrzeba występuje, jednak pielęgniarka nie zostawi jednego potrzebującego pacjenta, by na czas dobiec do łóżka innego chorego. Pacjentów na naszym oddziale są dziesiątki, a pielęgniarek zaledwie kilkanaście.

Niektórym pacjentom wydaje się, że pielęgniarka Szczecin to osoba, która nie ma innych obowiązków i innych pacjentów do opieki oprócz danego chorego. Chorzy często proszą o rozmowę, potrzymanie za rękę lub przeczytanie gazety, lecz niekiedy pielęgniarki nie mają na to czasu. Opiekując się pacjentami ma się zawsze pełne ręce roboty, a po powrocie z pracy do domu jest się tak wykończonym, że od razu idzie się spać.

Na spotkanie

Jutro po południu jestem umówiona z dyrektorem jednego z wrocławskich przedszkoli, w którym od przyszłego miesiąca mogłabym rozpocząć pracę pielęgniarki. Przedszkole organizujące nabór jest bardzo duża placówką, w której jednocześnie przebywa ponad dwieście dzieci podzielonych na oddziały przedszkolne. Przy takiej liczbie dzieciaków pielęgniarka jest niezbędnym wymogiem gwarantującym zwiększone bezpieczeństwo w obrębie przedszkola. Dzieci prawie wcale nie zważają na warunki bezpieczeństwa, dlatego w ciągu dnia zdarza się parę sytuacji, w których rola pielęgniarki jest nieoceniona, pielęgniarka Wrocław.

39Jutrzejsza rozmowa stanowi drugi etap rekrutacji, na który zostały zakwalifikowane zaledwie trzy dziewczyny. Nie mam zamiaru ukrywać, że liczę na to, iż posada pielęgniarki przypadnie właśnie mnie. Byłoby mi niezmiernie smutno gdyby stało się inaczej, bo na przygotowanie się do tego procesu rekrutacyjnego poświęciłam wiele czasu i energii. Od początku posada pielęgniarki w przedszkolu bardzo przypadła mi do gustu i chciałam w maksymalny sposób zwiększyć swoje szanse na angaż, dlatego przez tydzień przygotowywałam się pod każdym możliwym względem. Przeczytałam nawet kilka artykułów związanych z umiejętnym rozmawianiem z dziećmi o sprawach higieny i zdrowia, zrobiłam konspekt zajęć prozdrowotnych, jakie mogłabym przeprowadzić z przedszkolakami i opracowałam sposób prezentacji swoich pomysłów. Dyrektor placówki był pod wielkim wrażeniem mojego przygotowania i przygotowanych pomysłów. Myślę, że w jego przedszkolu przydałaby się pielęgniarka umiejąca rozmawiać z dziećmi.