Category Archives: Praca pielęgniarza

Odpowiednie stanowisko

Gdy podjęłam decyzję o pójściu na studia pielęgniarskie początkowo nie wiedziałam gdzie dokładnie chcę pracować, co robić i w jaki sposób pomagać innym. Rozważałam zatrudnienie w jakiejś szkole lub środku szkolno-wychowawczym, zastanawiałam się nad pracą w hospicjum, a także wahałam czy czasem nie zostać pielęgniarką w przychodni lub szpitalu. Przed podjęciem studiów nie miałam pojęcia z czym wiążą się poszczególne stanowiska pracy pielęgniarki, dlatego dopiero podczas nauki zrozumiałam, że chcę pracować jako pielęgniarka na bloku operacyjnym. Praca instrumentariuszki wydawała mi się niezmiernie ciekawa i odpowiedzialna. W końcu pośrednio uczestniczyłabym w ratowaniu ludzkiego życia i poprawie stanu zdrowia pacjentów za pomocą zabiegów i operacji chirurgicznych.

34Dzięki samozaparciu i silnej woli udało mi się osiągnąć mój cel i po wielu latach nauki i zdobywania doświadczenia zawodowego stanęłam za stołem operacyjnym jako pielęgniarka instrumentariuszka. W trakcie swojej kariery nie raz miałam do czynienia z trudnymi i problematycznymi przypadkami, które na długo pozostały mi w głowie. Podczas mojej pracy parę razy zdarzyło się, że pacjent zmarł w trakcie operacji i choć byłam tym faktem przerażona to wiedziałam, że zarówno lekarze, jak i ja, zrobili wszystko, by dać pacjentowi szansę na przeżycie. Po prostu czasem to nie wychodzi, pielęgniarka Dąbrowa Górnicza. Moja praca jest ważna i odpowiedzialna – o takie zajęcie właśnie mi chodziło!

Zarażona

28Wydawało mi się, że po tylu latach pracy w przychodni na stanowisku pielęgniarki zdążyłam się już uodpornić na różne infekcje, wirusy i choroby przynoszone przez pacjentów. Oczywiście od czasu do czasu zdarza mi się chorować, jednak zazwyczaj dzieje się tak w wyniku moich własnych działań (np. wyziębienia organizmu) zamiast przez kontakt z pacjentami. Niestety, ostatnio chyba złapałam grypę jelitową od jednego z pacjentów, który przyszedł do lekarza po coś na wymioty i biegunkę.

Od wczoraj leżę nieprzytomna w łóżku i co chwilę biegam do łazienki. Teraz jest mi już trochę lepiej, co oznacza, że choroba zaczyna ustępować. Odcięta od świata i od telewizji postanowiłam sobie włączyć komputer i sprawdzić co na świecie słychać, stąd ten mój dzisiejszy post, pielęgniarka Gdańsk. Wczoraj byłam tak chora, że nie byłam w stanie ruszyć nawet palcem, a wszystkie siły zbierałam na konieczność szybkiego dotarcia do toalety. Gdyby nie mój mąż, który widząc mój stan wziął sobie dzień wolnego i zajął się mną, pewnie przez cały dzień nie wypiłabym ani łyka herbaty, bo nie miałabym siły wstać i zrobić sobie coś do picia. Na pewno groziłoby mi odwodnienie. Dobrze, że jednak mój maż poczuł się do odpowiedzialności i zadbał o to, by niczego mi nie brakowało, nawet miski na wymioty położonej obok łóżka. Mam nadzieję, że do wieczora już mi przejdzie i jutro wrócę do pracy. Trzeciego dnia wirus grypy jelitowej już chyba nie zaraża.

Pielęgniarka środowiskowa

Moi dziadkowie od wielu lat mieszkają w Wałbrzychu, który uważają za najpiękniejsze miasto w Polsce. Cóż, wydaje mi się, że patrzą na to miasto pod zupełnie innym kątem, niż my, młodzi ludzie. Im Wałbrzych kojarzy się z czasami młodości, siły i szczęścia. Dla mnie to jedynie miejsce, w którym wielu ludzi nie ma pracy, a gospodarka cały czas podupada.

25Dziadkowie są ludźmi starej daty, których do lekarza nie można zagonić nawet siłą. Ani babcia ani dziadek z własnej woli nie poszliby do jakiegoś specjalisty, bo wydaje im się, że ktoś od razu wykryje im jakąś nieuleczalną chorobę, zostawi na oddziale, a oni zostaną przykuci do szpitalnych łóżek, na których dokonają swojego żywota z dala od rodzinnego domu i bliskich im osób. Dziadek ostatni raz u lekarza był chyba za czasów komuny. Okulary, które wykorzystuje do czytania kupił sobie w aptece, którą od czasu do czasu odwiedza w celu zakupu witamin dla starszych osób. Dziadkowie nie mierzą sobie ciśnienia, nie sprawdzają poziomu cukru we krwi, choć każde z nich ma cukrzycę. Skąd o tym wiem? Ano jakiś czas temu mój ojciec zapłacił pielęgniarce środowiskowej, pielęgniarka Wałbrzych, żeby raz w miesiącu odwiedzała dziadków, pytała ich o samopoczucie, mierzyła ciśnienie i poziom cukru we krwi i w razie czego od razu informowała ojca o niepokojących zmianach. Dziadek lekarzy i szpitali nienawidzi, ale młoda panią pielęgniarkę, która na domowe wizyty nie ubiera się w biały fartuch jest jeszcze w stanie zdzierżyć. Dobrze, że przynajmniej taką formę medycznej opieki ojciec zapewnił dziadkom.

Praca na zmiany

Praca na zmiany jest trudnym wyzwaniem dla każdego organizmu, jednak ciągłe zmiany godzin pracy sprawiają, że po pewnym czasie każda pielęgniarka jest w stanie przyzwyczaić się do takiego trybu pracy i konieczności zasypiania o różnych godzinach. Pamiętam, że gdy zaczynałam pracę na stanowisku pielęgniarki, z wielkim trudem przychodziło mi powstrzymanie się od zaśnięcia w godzinach nocnych. Wiele razy zdarzyło mi się przysnąć i po przebudzeniu niepewnie biegać po całym oddziale i mieć problem ze skupieniem myśli. Dopiero po kilku miesiącach nauczyłam się wytrzymywać po kilkanaście godzin bez snu, a następnie zasypiać w każdym miejscu i o każdej porze.

22Teraz, gdy jestem już długoletnią i bardzo doświadczoną pielęgniarką, większość nocnych zadań i obowiązków zlecam młodszym koleżankom, a ja sama oddaję się cichej sjeście w zaciszu pielęgniarskiej służbówki. Oczywiście od czasu do czasu zdarzają się nocne zmiany, podczas których dzieje się bardzo dużo i nie mogę ani na chwilę zasnąć. Wtedy jednak ilość pracy i poziom zdenerwowania zapewniają tak duży poziom adrenaliny we krwi, że przez głowę nawet nie przemknie mi myśl o śnie. Jestem pobudzona i pełna werwy, a sen to ostatnie, co mi w takiej chwili jest potrzebne, pielęgniarka Białystok.

Zdecydowanie najbardziej lubię zmiany poranne, po których już o 15.00 jestem w domu. Kończąc tak wcześnie pracę mam cały wieczór dla siebie i dla swoich wnuków. Szkoda, że pielęgniarką nie można być tylko na jedną zmianę.

Czuję się potrzebna

17Jestem pielęgniarką w ośrodku szkolno-wychowawczym zajmującym się dziećmi z niepełnosprawnością umysłową z Katowic i okolicznych miejscowości. Jako pielęgniarka w takim zakładzie, liczba moich codziennych obowiązków jest o wiele większa niż liczba obowiązków pielęgniarki zajmującej się zdrowymi dziećmi w szkole. Nie pamiętam już dnia, w którym do mojego małego gabinetu nie przyszłaby któraś z wychowawczyń z jednym ze swoich wychowanków. Rozcięte głowy, poprzecinane palce, stłuczenia, rozdarcia i skaleczenia są na porządku dziennym. Dodatkowo dochodzi problem załatwiania potrzeb fizjologicznych w majtki, z którym jako pielęgniarka również muszę się uporać. W jednej z szaf znajdujących się w zajmowanym przeze mnie pokoju znaleźć można kilka świeżych par majtek, podpaski, pampersy dla dorosłych i kilka innych podobnych artykułów. Pamiętam, że gdy zaczynałam pracę pielęgniarki w tym ośrodku, pielęgniarka Katowice, byłam przerażona swoimi obowiązkami i problemami, jakie stwarzają upośledzone umysłowo dzieci, jednak z czasem przyzwyczaiłam się na tyle, że nie robi to teraz na mnie żadnego wrażenia.

Praca z niepełnosprawnymi dziećmi sprawia, że czuję się potrzebna i niezastąpiona. To ja jestem osobą, do której o poradę i pomoc udają się wychowawczynie mające problem z którymś ze swoich uczniów. Dzieci, mimo swojego upośledzenia nadal są tylko dziećmi i to dziećmi, które potrzebują więcej uwagi i ciepła niż te  prawidłowo rozwinięte. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy w ciągu tygodnia któryś z uczniów się do mnie przytula i mówi, że mnie lubi. To daje mi wielką siłę.

Staż na oddziale dziecięcym

Obecnie przebywam na stażu z urzędu pracy, dzięki któremu udało mi się trafić na oddział pediatryczny i w związku z którym zdobędę parę miesięcy doświadczenia zawodowego w zawodzie pielęgniarki, pielęgniarka Zabrze. Wiem, że zatrudnienie w formie stażu nie jest tym samym, co normalna umowa o pracę, jednak i tak cieszę się, że przez parę miesięcy będę mogła na własnej skórze przekonać się jak to jest być pielęgniarką. Dzisiaj mija mój drugi tydzień pracy na oddziale i w końcu zaczynam czuć się pewnie w tym, co robię. Przez ostatnie dwa tygodnie inne pielęgniarki z oddziału wcale mnie nie oszczędzały – za każdym razem przypadały mi najbardziej absorbujące i najmniej przyjemne prace, choć zajmowania się dziećmi w żadnym przypadku nie można nazwać nieprzyjemnym. Na pewno o wiele gorzej pracowałoby mi się na chirurgii, na oddziale wewnętrznym lub co gorsza na geriatrii – opieka nad osobami dorosłymi i schorowanymi jest cięższa niż zajmowanie się małymi dziećmi.

15To straszne, że nawet malutkie dzieci od urodzenia mają choroby genetyczne lub nabawiają się innych, przejściowych chorób przez nieuwagę lub nieodpowiedzialność rodziców. Te maleńkie istoty są przecież zupełnie niewinne, dlatego nie powinno ich spotykać nic złego. Często w trakcie pracy zamykam się w którejś ze służbowych toalet i cicho płaczę nad losem maleńkich osóbek, którymi zajmuję się niemal codziennie. Koleżanki pielęgniarki mówią, że z czasem łapie się znieczulicę i człowiek tak bardzo nie przejmuje się już losem dzieci. Mam nadzieję, że jest to prawda, bo nie wiem czy byłabym w stanie długo wytrzymać ten codzienny ogrom nieszczęścia i smutku.

W szkole

14Z zawodu jestem pielęgniarką, jednak miejscem wykonywania mojej pracy nie jest szpital, gdzie na bieżąco pomagałabym wszystkim pacjentom i osobom chorym, a zespół szkół, w którym pełnię funkcję pielęgniarki szkolnej. W tak dużym zbiorowisku dzieci, jakim jest szkoła, niemal codziennie dochodzi do sytuacji, w których wizyta u pielęgniarki jest niezbędna. Wystarczy, że jeden z uczniów nabije sobie guza lub skaleczy w nogę, od razu kierowany jest do mnie, a ja mam obowiązek zająć się nim należycie. Skoro zatrudniająca mnie szkoła płaci mi pensję, władze placówki starają się zagwarantować mi jak najwięcej obowiązków i kierują do mnie wszystkie medyczne przypadki, nawet te najbardziej błahe. Ostatnio trafił do mnie chłopiec, który podczas lekcji języka polskiego dostał ataku czkawki. Nauczycielka, nie mogąc poradzić sobie z ogólną wesołością klasy, jaka miała miejsce na skutek czkawki ucznia, wysłała go do mnie, żebym coś na nią poradziła. Niestety, mimo dość rozległej wiedzy medycznej nie jestem w stanie pomóc w czkawce. Ona musi sama przejść i tyle, pielęgniarka Sosnowiec.

Oprócz zajmowania się doraźną pomocą chorym, zranionym lub osłabionym uczniom, na bieżąco tworzę sprawozdania i czuwam nad dokumentacją medyczną dzieci uczęszczających do szkoły. Raz w roku mam obowiązek zrobić badania kontrolne uczniom szkoły, podczas których sprawdzam wzrok, mierzę ich wzrost i kontroluję wagę ciała. Przeprowadzam też mały wywiad środowiskowy związany z prawidłowym rozwojem psychospołecznym. W problematycznych przypadkach zlecam wizytę u psychologa szkolnego.

Facet-pielęgniarka

Czasem wydaje mi się, że moja praca pielęgniarza w bielskim szpitalu polega jedynie na używaniu siły fizycznej i przenoszenia pacjentów z miejsca na miejsce, pielęgniarz Bielsko-Biała. Większość moich koleżanek po fachu zajmuje się pacjentami w sposób typowy dla przedstawicieli naszego zawodu – pobiera im krew do badań, zmienia opatrunki, serwuje leki i zajmuje się ich bieżącymi potrzebami. Ja też mógłbym coś takiego zrobić, jednak w większości przypadków jestem wykorzystywany do czynności fizycznych, z jakimi kruche panie pielęgniarki nie są w stanie sobie poradzić.

13Pacjenci preferują, gdy ich bieżącą opieką zajmują się kobiety. Wcale ich za to nie winię, bo sporo wody musi upłynąć, by ludzie przyzwyczaili się do faktu, że na oddziałach szpitalnych pracują nie tylko pielęgniarki, ale i pielęgniarze. Przez setki lat społeczeństwo przyzwyczaiło się, ze chorymi zajmują się panie pielęgniarki – to kobiety zawsze uważane były za istoty zdolne do zajmowania się innymi, współczujące i dobre. Mężczyzna powinien być silny i twardy, a nie delikatny i współczujący.

Może kiedyś przyjdzie ten dzień, że jako mężczyzna będę cieszył się takim samym uznaniem i poważaniem, jak kobiety pielęgniarki. Póki co muszę się jednak pogodzić z faktem, że jestem tym, który zajmuje się najcięższą i najbardziej męczącą pracą. Dobrze przynajmniej, że mam pracę, która mi odpowiada. Co z tego, że nadal uważana jest za niemęską. Ja się czuję facetem w 100%.

Na ZOLK-u

Zakład opiekuńczo-lecznicy w naszym tyskim szpitalu, popularnie zwany „zolkiem” jest miejscem, w którym przebywają starsze, schorowane osoby wymagające ciągłego dozoru pielęgniarskiego i lekarskiego. Na oddziale spotkać najprzeróżniejszych pacjentów odznaczających się różnymi problemami starczymi. Niektórzy na stałe przytwierdzeni są do szpitalnych łóżek, inni poruszają się za pomocą balkoników, jeszcze inni mają krzepę i siłę czterdziestolatków. Jako pielęgniarka zatrudniona na ZOLKU dokładnie zdaję sobie sprawę kim są moi pacjenci, jakie mają choroby i co trzeba robić, by nieco ulżyć im w ciągu ostatnich miesięcy ich życia.

12Wiem, że wiele moich koleżanek po fachu nigdy nie zdecydowałaby się na dobrowolną pracę ze starszymi osobami, jednak ktoś musi się nimi zajmować, pielęgniarka Tychy. Polskie społeczeństwo coraz bardziej się starzeje, starszych ludzi przybywa, dlatego pielęgniarki zajmujące się osobami po siedemdziesiątym roku życia są na wagę złota.

Nikt nie powie, że praca w zakładzie opiekuńczo-leczniczym jest zajęciem lekkim i przyjemnym. W celu wykonania podstawowych czynności higienicznych i medycznych pacjentów często trzeba przesuwać, przenosić i podnosić, do czego potrzeba ogromnej siły fizycznej. Gdyby nie pielęgniarze zatrudnieni na oddziale przewrócenie studwudziestokilogramowego dziadka z boku na bok byłoby praktycznie niemożliwe. Mam nadzieję, że kiedy ja trafię do podobnego zakładu, pielęgniarki będą zajmowały się mną tak, jak ja teraz zajmuję się swoimi pacjentami. Oby karma była sprawiedliwa.

Dyskryminacja

Nigdy bym nie pomyślał, że komuś może przeszkadzać to, że jestem pielęgniarzem, a nie pielęgniarką. Przez trzy lata pracy w radomskim szpitalu usłyszałem wiele dobrych i miłych rzeczy na swój temat, nie tylko z ust pacjentów, ale i kolegów z pracy. Swojej pracy poświęcam się w 100%, bo lubię to, co robię, choć od czasu do czasu mam ochotę wziąć tydzień wolnego i uciec gdzieś, gdzie nie będzie ani jednego szpitala i ani jednego pacjenta.

10Dopiero w zeszły wtorek zdarzyła się sytuacja, która zupełnie przerosła moje siły. Na nasz oddział trafiła kobieta z uszkodzonym biodrem i już od samego wejścia zaczęła robić wielkie problemy. A to nie podobała jej się sala, do której trafiła, a to pielęgniarki były niemiłe, lekarz się nią zbyt mało interesował, a koleżanki z sali były dziwne. Jednym słowem, była to stara, zgorzkniała baba, która  miała pretensje do całego świata, chociaż przyczyn nieprawidłowości należało szukać raczej w niej samej.

Gdy pierwszy raz zjawiłem się przy łóżku chorej, kobieta wzięła mnie za lekarza, który przyszedł ją odwiedzić. Gdy wyprowadziłem ją z błędu i powiedziałem, że jestem pielęgniarzem, jej oczy ze zdziwienia przyjęły kształt starych pięciozłotówek, pielęgniarka Radom. Zaskoczenie trwało jednak jedynie chwilę, bo niemal od razu pacjentka zaczęła utyskiwać co to porobiło się z dzisiejszym światem, że pielęgniarkami zostają mężczyźni. Oficjalnie zabroniła mi się do niej zbliżać i zażądała rozmowy z siostrą oddziałową, której ponoć nakazała natychmiastowe zwolnienie mojej osoby. Co za kobieta!