Na staż

23W następny poniedziałek rozpoczynam swoją przygodę z zawodem pielęgniarza. Co prawda, będzie to tylko i wyłącznie półroczny staż  zorganizowany przez kaliskie biuro pracy, jednak nadal będzie to okazja do zdobycia doświadczenia zawodowego i nauczenia się praktycznego podejścia do zawodu pielęgniarza. Już nie mogę doczekać się jak to będzie pracować jako pielęgniarz. Do tej pory miałem już dwumiesięczne praktyki w przychodni, jednak wynudziłem się tam jak mops. Moim głównym zajęciem podczas praktyk było uzupełnianie kart pacjentów i skierowywanie ich do odpowiednich poradni. Byłe jednocześnie pielęgniarzem i recepcjonistą. Od czasu do czasu miałem możliwość pobrać krew, zmierzyć ciśnienie lub dać zastrzyk i na tym moja praca się kończyła, pielęgniarz Kalisz.

Odbywając staż w dużym szpitalu będę musiał nauczyć się wielu rzeczy, jeśli mam być przydatny na oddziale. Wątpię by ktoś celowo zlecał mi najnudniejsze zadania – w takim szpitalu każde ręce do pracy są bardzo potrzebne, a silne ręce mężczyzny tym bardziej. Ideałem byłoby, gdybym po półrocznym stażu mógł się załapać na stałe do pracy. To jednak jest mało prawdopodobne, bo z tego co słyszałem, szpital zwolnił ostatnio wielu pracowników i dlatego nagminnie przyjmuje stażystów, którzy mają płacone z urzędu pracy. Stażyści to teraz jedyna nadzieja tego szpitala.

Praca na zmiany

Praca na zmiany jest trudnym wyzwaniem dla każdego organizmu, jednak ciągłe zmiany godzin pracy sprawiają, że po pewnym czasie każda pielęgniarka jest w stanie przyzwyczaić się do takiego trybu pracy i konieczności zasypiania o różnych godzinach. Pamiętam, że gdy zaczynałam pracę na stanowisku pielęgniarki, z wielkim trudem przychodziło mi powstrzymanie się od zaśnięcia w godzinach nocnych. Wiele razy zdarzyło mi się przysnąć i po przebudzeniu niepewnie biegać po całym oddziale i mieć problem ze skupieniem myśli. Dopiero po kilku miesiącach nauczyłam się wytrzymywać po kilkanaście godzin bez snu, a następnie zasypiać w każdym miejscu i o każdej porze.

22Teraz, gdy jestem już długoletnią i bardzo doświadczoną pielęgniarką, większość nocnych zadań i obowiązków zlecam młodszym koleżankom, a ja sama oddaję się cichej sjeście w zaciszu pielęgniarskiej służbówki. Oczywiście od czasu do czasu zdarzają się nocne zmiany, podczas których dzieje się bardzo dużo i nie mogę ani na chwilę zasnąć. Wtedy jednak ilość pracy i poziom zdenerwowania zapewniają tak duży poziom adrenaliny we krwi, że przez głowę nawet nie przemknie mi myśl o śnie. Jestem pobudzona i pełna werwy, a sen to ostatnie, co mi w takiej chwili jest potrzebne, pielęgniarka Białystok.

Zdecydowanie najbardziej lubię zmiany poranne, po których już o 15.00 jestem w domu. Kończąc tak wcześnie pracę mam cały wieczór dla siebie i dla swoich wnuków. Szkoda, że pielęgniarką nie można być tylko na jedną zmianę.

Niezbędna pomoc

Na pół roku przed śmiercią mojej ukochanej babci, mama zdecydowała się na zatrudnienie pielęgniarki, która w ramach wykonywania swoich obowiązków przychodziłaby kilka razy dziennie do babci, podawała jej niezbędne leki i wykonywała wszystkie pielęgniarskie zadania. Zarówno mama, jak i tata to prezesi dużych, dobrze prosperujących firm, którzy nie mogli pozwolić sobie na zaniedbywanie zawodowych obowiązków. Żeby zapewnić odpowiednią opiekę babci, zdecydowali się wynająć prywatną pielęgniarkę, pielęgniarka Bydgoszcz.

21Od śmierci babci minęły już dwa lata, jednak ja nadal pamiętam ile pani Gienia zrobiła dobrego dla mojej babci. Babcia do ostatnich minut swojego życia była przytomna, poznawała swoich bliskich i dało się z nią porozmawiać. Pielęgniarka spędziła wiele godzin przy łóżku babci, która lubiła sobie poopowiadać i powspominać dawne czasy. Mówienie przychodziło jej z wielkim trudem, między jednym zdaniem a drugim babcia często przysypiała, jednak budząc się zawsze wiedziała, gdzie skończyła i znów podejmowała daną historię. Nie wiem czy babci udałoby się wytrzymać tyle czasu gdyby nie pani Gienia. Pomoc tej kobiety była warta wszystkich pieniędzy i gdybyśmy ponownie mieli przechodzić przez podobną sytuację, na pewno pani Gienia byłaby pierwszą i najlepszą opcją pomocy.

Wiele słyszy się w dzisiejszych czasach o pielęgniarkach, które nie nadają się do swojej pracy, nie mają podejścia do pacjentów i obowiązki wykonują z przymusu. Pani Gienia to pielęgniarka z powołania, z prawdziwym darem do zajmowania się innymi.

Nowa zamiast starej

Sytuacja, która miała miejsce wczoraj w szpitalu bardzo mnie zdenerwowała. Zirytowała mnie tak wielce, że po zakończonej rozmowie z dyrektorem odwróciłam się na pięcie, poszłam do pokoju pielęgniarek i dałam upust swoim emocjom wyżywając się na leżącej na stole paczce delicji. Dobrze, że w pudełeczku zostało zaledwie pięć ciastek, bo gdyby było ich dziesięć to zjadłabym i dziesięć. Stres zawsze odreagowuję słodyczami, co niestety dość negatywnie działa na moją figurę. Jestem typem kobiety, która zawsze jest na diecie i która dość często pozwala sobie na małe odstępstwa od marchewek, sałaty i gotowanego kurczaka.

19No, ale wracając do sprawy, jaka poruszyła mnie wczoraj po południu, chciałabym zauważyć, że dyrektor naszego szpitala jest szczwanym lisem, który dokładnie wie co robi i wszystko ma dużo wcześniej zaplanowane. Nie dalej jak dwa tygodnie temu z pracy została zwolniona jedna z pielęgniarek pracujących na moim oddziale, pielęgniarka Kielce. Jako pielęgniarka oddziałowa dobrze wiem co się dzieje z moim personelem, dlatego wiem, że przyczyną zwolnienia Iwony był rzekomy problem z finansami szpitala. Wczoraj, w dwa tygodnie po zwolnieniu Iwony dyrektor przyprowadził na oddział nową dziewczynę, która od przyszłego tygodnia ma rozpocząć pracę pielęgniarki. To jak to – pieniędzy na pensję dla Iwony nie było, a dla tej nowej jest? To z daleka śmierdzi protekcją i załatwianiem pracy po znajomości. Nie wiem kim jest ta nowa pielęgniarka, ale już jej nie lubię. Pod moimi skrzydłami to dziewczę będzie miało naprawdę ciężko. Niech się lepiej strzeże.

Romans w pracy

Romans między lekarzem, a jedną z pielęgniarek jest tak banalnym i oklepanym zjawiskiem, że w moim mniemaniu istniało już ono tylko i wyłącznie w firmach i brazylijskich telenowelach. Nie raz zdarzało mi się słyszeć lub oglądać sceny filmowe, w których dwie osoby w medycznych fartuchach trwały w namiętnym uścisku w jakimś składziku na miotły, gabinecie lekarskim lub służbówce pielęgniarek. Jak już wspomniałam – banał, tandeta i nic więcej.

18Niestety, często w życiu zostajemy bohaterami sytuacji, o których jakiś czas temu wyrażaliśmy się z największym potępieniem i zniesmaczeniem. W moim przypadku przyczyną zmiany nastawienia do bliższych relacji panujących między lekarzem i pielęgniarką było pojawienie się na oddziale nowego, bardzo przystojnego pielęgniarza, który w mig skradł serce połowy pielęgniarek i połowy pacjentek leżących na oddziale. Ja, jako lekarz powinnam była pozostać niewzruszona na urok i czar rozsiewany przez Marcela, jednak mój opór stopniał już po kilku pierwszych dniach ukradkowych spojrzeń i niby przypadkowych zetknięć dłoni. W niespełna tydzień od poznania Marcela zostaliśmy bliższymi znajomymi, a składzik na szczotki stał się naszym drugim domem.

Wiem, że teraz wychodzę na straszna hipokrytkę, bo jeszcze niedawno piętnowałam związki w pracy, a teraz sama się w taki wdałam. Lekarka i pielęgniarz – czy nie jest to typowe? Niestety, choćbym nawet bardzo chciała, to nie potrafię tego zakończyć, pielęgniarz Opole. Mam jedynie nadzieję, że nikt nie domyśli się co łączy mnie z Marcelem.

Czuję się potrzebna

17Jestem pielęgniarką w ośrodku szkolno-wychowawczym zajmującym się dziećmi z niepełnosprawnością umysłową z Katowic i okolicznych miejscowości. Jako pielęgniarka w takim zakładzie, liczba moich codziennych obowiązków jest o wiele większa niż liczba obowiązków pielęgniarki zajmującej się zdrowymi dziećmi w szkole. Nie pamiętam już dnia, w którym do mojego małego gabinetu nie przyszłaby któraś z wychowawczyń z jednym ze swoich wychowanków. Rozcięte głowy, poprzecinane palce, stłuczenia, rozdarcia i skaleczenia są na porządku dziennym. Dodatkowo dochodzi problem załatwiania potrzeb fizjologicznych w majtki, z którym jako pielęgniarka również muszę się uporać. W jednej z szaf znajdujących się w zajmowanym przeze mnie pokoju znaleźć można kilka świeżych par majtek, podpaski, pampersy dla dorosłych i kilka innych podobnych artykułów. Pamiętam, że gdy zaczynałam pracę pielęgniarki w tym ośrodku, pielęgniarka Katowice, byłam przerażona swoimi obowiązkami i problemami, jakie stwarzają upośledzone umysłowo dzieci, jednak z czasem przyzwyczaiłam się na tyle, że nie robi to teraz na mnie żadnego wrażenia.

Praca z niepełnosprawnymi dziećmi sprawia, że czuję się potrzebna i niezastąpiona. To ja jestem osobą, do której o poradę i pomoc udają się wychowawczynie mające problem z którymś ze swoich uczniów. Dzieci, mimo swojego upośledzenia nadal są tylko dziećmi i to dziećmi, które potrzebują więcej uwagi i ciepła niż te  prawidłowo rozwinięte. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy w ciągu tygodnia któryś z uczniów się do mnie przytula i mówi, że mnie lubi. To daje mi wielką siłę.

Możliwość awansu

16W związku z odejściem z pracy naszej poprzedniej siostry oddziałowej, w ciągu kolejnych tygodni rozstrzygnie się konkurs na nową oddziałową, który mam zamiar wygrać. Jestem jedną z najbardziej doświadczonych i najbardziej obeznanych pielęgniarek zatrudnionych na oddziale onkologii, dlatego uważam, że świetnie sprawdziłabym się w charakterze siostry oddziałowej. Moją największą rywalką będzie Grażyna – pielęgniarka z równie długim stażem pracy co ja, jednak bez odpowiedniego zacięcia i poświęcenia w zawodzie pielęgniarki. Wątpię, żeby do rywalizacji o stołek oddziałowej stanął ktoś więcej oprócz nas dwóch – podejrzewam, że każdy ma świadomość, że główna walka rozegra się między nami dwoma.

Po dwudziestu latach pracy w zawodzie pielęgniarki należy mi się awans i podwyżka. Przez wiele lat w milczeniu znosiłam marną pensję i trud związany z opieką nad pacjentami i wypełnianiem zadań zlecanych mi przez lekarzy, dlatego awans należy mi się jak nikomu innemu. Od kiedy tylko dowiedziałam się o możliwości rozwoju kariery, pielęgniarka Płock, zaczęłam przeciągać na swoją stronę koleżanki z oddziału, których opinia mogłaby się przydać podczas wyboru nowej oddziałowej. Mam nadzieję, że żadna z pielęgniarek nie zauważyła, że swoim zachowaniem próbuję zapewnić sobie poparcie w rekrutacji. Wydaje mi się, że wszystkie podejmowane przeze mnie działania są bardzo subtelne i mało widoczne.

Staż na oddziale dziecięcym

Obecnie przebywam na stażu z urzędu pracy, dzięki któremu udało mi się trafić na oddział pediatryczny i w związku z którym zdobędę parę miesięcy doświadczenia zawodowego w zawodzie pielęgniarki, pielęgniarka Zabrze. Wiem, że zatrudnienie w formie stażu nie jest tym samym, co normalna umowa o pracę, jednak i tak cieszę się, że przez parę miesięcy będę mogła na własnej skórze przekonać się jak to jest być pielęgniarką. Dzisiaj mija mój drugi tydzień pracy na oddziale i w końcu zaczynam czuć się pewnie w tym, co robię. Przez ostatnie dwa tygodnie inne pielęgniarki z oddziału wcale mnie nie oszczędzały – za każdym razem przypadały mi najbardziej absorbujące i najmniej przyjemne prace, choć zajmowania się dziećmi w żadnym przypadku nie można nazwać nieprzyjemnym. Na pewno o wiele gorzej pracowałoby mi się na chirurgii, na oddziale wewnętrznym lub co gorsza na geriatrii – opieka nad osobami dorosłymi i schorowanymi jest cięższa niż zajmowanie się małymi dziećmi.

15To straszne, że nawet malutkie dzieci od urodzenia mają choroby genetyczne lub nabawiają się innych, przejściowych chorób przez nieuwagę lub nieodpowiedzialność rodziców. Te maleńkie istoty są przecież zupełnie niewinne, dlatego nie powinno ich spotykać nic złego. Często w trakcie pracy zamykam się w którejś ze służbowych toalet i cicho płaczę nad losem maleńkich osóbek, którymi zajmuję się niemal codziennie. Koleżanki pielęgniarki mówią, że z czasem łapie się znieczulicę i człowiek tak bardzo nie przejmuje się już losem dzieci. Mam nadzieję, że jest to prawda, bo nie wiem czy byłabym w stanie długo wytrzymać ten codzienny ogrom nieszczęścia i smutku.

W szkole

14Z zawodu jestem pielęgniarką, jednak miejscem wykonywania mojej pracy nie jest szpital, gdzie na bieżąco pomagałabym wszystkim pacjentom i osobom chorym, a zespół szkół, w którym pełnię funkcję pielęgniarki szkolnej. W tak dużym zbiorowisku dzieci, jakim jest szkoła, niemal codziennie dochodzi do sytuacji, w których wizyta u pielęgniarki jest niezbędna. Wystarczy, że jeden z uczniów nabije sobie guza lub skaleczy w nogę, od razu kierowany jest do mnie, a ja mam obowiązek zająć się nim należycie. Skoro zatrudniająca mnie szkoła płaci mi pensję, władze placówki starają się zagwarantować mi jak najwięcej obowiązków i kierują do mnie wszystkie medyczne przypadki, nawet te najbardziej błahe. Ostatnio trafił do mnie chłopiec, który podczas lekcji języka polskiego dostał ataku czkawki. Nauczycielka, nie mogąc poradzić sobie z ogólną wesołością klasy, jaka miała miejsce na skutek czkawki ucznia, wysłała go do mnie, żebym coś na nią poradziła. Niestety, mimo dość rozległej wiedzy medycznej nie jestem w stanie pomóc w czkawce. Ona musi sama przejść i tyle, pielęgniarka Sosnowiec.

Oprócz zajmowania się doraźną pomocą chorym, zranionym lub osłabionym uczniom, na bieżąco tworzę sprawozdania i czuwam nad dokumentacją medyczną dzieci uczęszczających do szkoły. Raz w roku mam obowiązek zrobić badania kontrolne uczniom szkoły, podczas których sprawdzam wzrok, mierzę ich wzrost i kontroluję wagę ciała. Przeprowadzam też mały wywiad środowiskowy związany z prawidłowym rozwojem psychospołecznym. W problematycznych przypadkach zlecam wizytę u psychologa szkolnego.

Facet-pielęgniarka

Czasem wydaje mi się, że moja praca pielęgniarza w bielskim szpitalu polega jedynie na używaniu siły fizycznej i przenoszenia pacjentów z miejsca na miejsce, pielęgniarz Bielsko-Biała. Większość moich koleżanek po fachu zajmuje się pacjentami w sposób typowy dla przedstawicieli naszego zawodu – pobiera im krew do badań, zmienia opatrunki, serwuje leki i zajmuje się ich bieżącymi potrzebami. Ja też mógłbym coś takiego zrobić, jednak w większości przypadków jestem wykorzystywany do czynności fizycznych, z jakimi kruche panie pielęgniarki nie są w stanie sobie poradzić.

13Pacjenci preferują, gdy ich bieżącą opieką zajmują się kobiety. Wcale ich za to nie winię, bo sporo wody musi upłynąć, by ludzie przyzwyczaili się do faktu, że na oddziałach szpitalnych pracują nie tylko pielęgniarki, ale i pielęgniarze. Przez setki lat społeczeństwo przyzwyczaiło się, ze chorymi zajmują się panie pielęgniarki – to kobiety zawsze uważane były za istoty zdolne do zajmowania się innymi, współczujące i dobre. Mężczyzna powinien być silny i twardy, a nie delikatny i współczujący.

Może kiedyś przyjdzie ten dzień, że jako mężczyzna będę cieszył się takim samym uznaniem i poważaniem, jak kobiety pielęgniarki. Póki co muszę się jednak pogodzić z faktem, że jestem tym, który zajmuje się najcięższą i najbardziej męczącą pracą. Dobrze przynajmniej, że mam pracę, która mi odpowiada. Co z tego, że nadal uważana jest za niemęską. Ja się czuję facetem w 100%.