Tagged in: dzieci

Inne rzeczy ważniejsze

Asian new born twins cryingMimo, że przez pięć lat zdobywałam wiedzę z zakresu pielęgniarstwa i miałam wielkie plany i nadzieje związane właśnie z tym zawodem, to teraz z pielęgniarstwem mi bardzo nie po drodze. Wszystko przez to, że tuż po studiach zaszłam w ciążę, nie zdążyłam znaleźć pracy i teraz zamiast spełniać się zawodowo i opiekować chorymi na oddziale szpitalnym, siedzę w domu i opiekuję się moimi bliźniakami. Do zawodu raczej szybko nie wrócę, zupełnie wypadłam z obiegu. Nie wyobrażam sobie teraz poszukiwania zatrudnienia i pracy w systemie zmianowym. Nie wyobrażam sobie, że zostawiam swoich dwóch małych chłopców pod opieką jakiejś obcej kobiety, bo niestety, ale nie mam nikogo bliskiego, kto mógłby zająć się moimi synkami.

Oczywiście nie wykluczam, że za jakiś czas będę chciała wrócić do pracy i do zawodu, jednak mam świadomość, że będzie się to wiązało z dużymi problemami i koniecznością ponownego zdawania egzaminu zawodowego. Egzamin zawodowy to jednak nie przelewki. Uczyłam się do niego bardzo, bardzo dużo i nie wiem jak miałabym robić to jeszcze raz, tym razem mając przy sobie dwa małe bobasy.

No, ale na razie o tym nie myślę, bo jeszcze dużo czasu przede mną. Teraz liczy się tylko Teofil i Teodor. Reszta jest mało ważna i jeśli będę miała do końca życia być tylko ich pielęgniarką, to niech tak będzie.

Właściwe miejsce

Wątpię czy częstotliwość bawienia się w lekarza w jakikolwiek sposób może powiedzieć o tym, kim dane dziecko zostanie w przyszłości. Dumni rodzice widząc swoje dziecko wykonujące takie lub inne czynności lubią sobie powyobrażać, że ich dziecko w przyszłości zostanie piłkarzem, piosenkarką lub kierowcą samochodów rajdowych. Takie zachowania są chyba naturalnie wpisane w rolę każdego rodzica.

w70W moim przypadku też zapewne było podobnie, a rodzice widząc z jakim zapałem badam pluszowe misie i podaję im syropki z uśmiechem na twarzy zapewniali się, że wyrośnie ze mnie wspaniały lekarz. Lekarz nie wyrósł, jednak swoje zawodowe losy faktycznie związałam z medycyną i zostałam pielęgniarką, pielęgniarka Piotrków Trybunalski. Wątpię, bym o pracy w medycynie myślała poważnie wtedy, gdy swojej lalce aplikowałam kolejną dawkę zastrzyków, jednak na pewno o pielęgniarstwie zaczęłam marzyć w szkole średniej, gdy zaczął się zbliżać czas, w którym wszyscy znajomi wymyślali dla siebie wymarzoną przyszłość.

Pomaganie innym ludziom nigdy nie sprawiało mi problemów, a wręcz przeciwni – dawało wiele radości i spełnienie. Pielęgniarka powinna być przede wszystkim osobą o dużym zapasie empatii, która potrzebna jej będzie przy pracy z pacjentami. Studia pielęgniarskie ukończyłam z wyróżnieniem. Tak naprawdę nie robiłam nic szczególnego, by to wyróżnienie zdobyć. Po prostu wiedziałam, że jestem na właściwym miejscu, bo nawet nauka sprawiała mi wiele radości.

Staż na oddziale dziecięcym

Obecnie przebywam na stażu z urzędu pracy, dzięki któremu udało mi się trafić na oddział pediatryczny i w związku z którym zdobędę parę miesięcy doświadczenia zawodowego w zawodzie pielęgniarki, pielęgniarka Zabrze. Wiem, że zatrudnienie w formie stażu nie jest tym samym, co normalna umowa o pracę, jednak i tak cieszę się, że przez parę miesięcy będę mogła na własnej skórze przekonać się jak to jest być pielęgniarką. Dzisiaj mija mój drugi tydzień pracy na oddziale i w końcu zaczynam czuć się pewnie w tym, co robię. Przez ostatnie dwa tygodnie inne pielęgniarki z oddziału wcale mnie nie oszczędzały – za każdym razem przypadały mi najbardziej absorbujące i najmniej przyjemne prace, choć zajmowania się dziećmi w żadnym przypadku nie można nazwać nieprzyjemnym. Na pewno o wiele gorzej pracowałoby mi się na chirurgii, na oddziale wewnętrznym lub co gorsza na geriatrii – opieka nad osobami dorosłymi i schorowanymi jest cięższa niż zajmowanie się małymi dziećmi.

15To straszne, że nawet malutkie dzieci od urodzenia mają choroby genetyczne lub nabawiają się innych, przejściowych chorób przez nieuwagę lub nieodpowiedzialność rodziców. Te maleńkie istoty są przecież zupełnie niewinne, dlatego nie powinno ich spotykać nic złego. Często w trakcie pracy zamykam się w którejś ze służbowych toalet i cicho płaczę nad losem maleńkich osóbek, którymi zajmuję się niemal codziennie. Koleżanki pielęgniarki mówią, że z czasem łapie się znieczulicę i człowiek tak bardzo nie przejmuje się już losem dzieci. Mam nadzieję, że jest to prawda, bo nie wiem czy byłabym w stanie długo wytrzymać ten codzienny ogrom nieszczęścia i smutku.

W szkole

14Z zawodu jestem pielęgniarką, jednak miejscem wykonywania mojej pracy nie jest szpital, gdzie na bieżąco pomagałabym wszystkim pacjentom i osobom chorym, a zespół szkół, w którym pełnię funkcję pielęgniarki szkolnej. W tak dużym zbiorowisku dzieci, jakim jest szkoła, niemal codziennie dochodzi do sytuacji, w których wizyta u pielęgniarki jest niezbędna. Wystarczy, że jeden z uczniów nabije sobie guza lub skaleczy w nogę, od razu kierowany jest do mnie, a ja mam obowiązek zająć się nim należycie. Skoro zatrudniająca mnie szkoła płaci mi pensję, władze placówki starają się zagwarantować mi jak najwięcej obowiązków i kierują do mnie wszystkie medyczne przypadki, nawet te najbardziej błahe. Ostatnio trafił do mnie chłopiec, który podczas lekcji języka polskiego dostał ataku czkawki. Nauczycielka, nie mogąc poradzić sobie z ogólną wesołością klasy, jaka miała miejsce na skutek czkawki ucznia, wysłała go do mnie, żebym coś na nią poradziła. Niestety, mimo dość rozległej wiedzy medycznej nie jestem w stanie pomóc w czkawce. Ona musi sama przejść i tyle, pielęgniarka Sosnowiec.

Oprócz zajmowania się doraźną pomocą chorym, zranionym lub osłabionym uczniom, na bieżąco tworzę sprawozdania i czuwam nad dokumentacją medyczną dzieci uczęszczających do szkoły. Raz w roku mam obowiązek zrobić badania kontrolne uczniom szkoły, podczas których sprawdzam wzrok, mierzę ich wzrost i kontroluję wagę ciała. Przeprowadzam też mały wywiad środowiskowy związany z prawidłowym rozwojem psychospołecznym. W problematycznych przypadkach zlecam wizytę u psychologa szkolnego.