Tagged in: wynagrodzenie

Polskie pielęgniarki emigrują do Szwajcarii

polskie pielęgniarki emigrują do SzwajcariiCo jakiś czas nasze pielęgniarki wprowadzają protesty. W ten sposób walczą z polskim rządem o lepsze warunki pracy i wyższe wynagrodzenie. Jednak bardzo duża część polskiego personelu medycznego, decyduje się opuścić kraj i wyemigrować za granicę w celach zarobkowych. Nic w tym dziwnego, że chcą zarabiać więcej i wieść życie na lepszym poziomie.

Modnym kierunkiem wśród polskich pielęgniarek jest Szwajcaria, a konkretnie rzecz biorąc miasto Luzerna. Skąd taka popularność akurat Luzerny? Wszystko za sprawą międzynarodowego programu Curaswiss, który powstał z inicjatywy FREI’s Schulen AG Luzern i Wyższej Szkoły Medycznej w Szwajcarii. Program ten skierowany jest do naszych polskich absolwentów kierunków pielęgniarskich.

Program składa się z trzech części. Na początek, kursanci odbywają intensywny kurs języka niemieckiego. Następnie przechodzą praktyczne szkolenie zawodowe, zgodne ze szwajcarskimi standardami opieki medycznej. A na koniec, odbywają płatny staż zawodowy w jednej ze szwajcarskich klinik medycznych, będących partnerem programu Curaswiss. Nietrudno się domyślić, że po skończeniu stażu, łatwo jest już o stałą posadę w Szwajcarii. A zarobki w szwajcarskim sektorze opieki medycznej są naprawdę imponujące. Początkująca pielęgniarka potrafi zarobić nawet 6000 CHF brutto. Podczas gdy w Polsce przeciętne wynagrodzenie pielęgniarek to 3500 PLN  brutto.

Podwyżki dla pielęgniarek

Co jakiś czas mamy okazję obserwować zmagania naszych polskich pielęgniarek z rządem w walce o lepsze warunki finansowe. Regularnie media informują nas o tym co dzieje się w szeregach tej grupy zawodowej, a oglądanie charakterystycznych biało-czarnych czepków pewnie niejednemu się już znudziło na tyle, że na wzmianki o kolejnych strajkach reagują zmianą kanału telewizyjnego lub radiowego.

a6Nawet teraz, parę miesięcy po ustaleniu przez rząd podwyżek dla pielęgniarek co chwila w mediach przewijają się informacje o nadal nie do końca zadowolonych pracownicach polskich szpitali.

Pod koniec 2015 roku do szpitali trafiły aneksy umów, zawierające niższą kwotę podwyżek od tej ustalonej z ministrem zdrowia. Rozżalone pielęgniarki twierdzą, że miało być dobrze, a zamiast tego jest tylko kolejne zamieszanie. Zamiast podwyżek po 400 zł w niektórych szpitalach podzielone zostały podwyżki po 300 zł lub wcale nie było rozmów na ten temat. Zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska, pielęgniarki otrzymały (i otrzymają) cztery podwyżki rozłożone na 4 lata: każda po 400 zł. Jedna w 2015 roku, pozostałe w 2016, 2017 i 2018 r.

Złośliwi twierdzą, że obiecane podwyżki zadowolą pielęgniarki na krótko i po 2018 roku przedstawicielki tej grupy zawodowej znów pójdą strajkować i prosić o kolejne pieniądze.

Zbędne prezenty

45Niektórzy starsi pacjenci nadal tkwią w przekonaniu, że nic tak nie motywuje pielęgniarki do pracy jak pudełko słodkich czekoladek, kawa, biżuteria czy dwadzieścia złotych w tajemnicy wciśnięte w rękę robiącą zastrzyk. Muszę przyznać, że część moich koleżanek ze szpitala jest przyzwyczajona do przyjmowania wyrazów wdzięczności we wszystkich możliwych formach i wcale się z tym nie kryje. W naszej dyżurce wiele razy słyszy się rozmowy o tym, jak to dana pielęgniarka otrzymała od danego pacjenta to albo tamto. Szafki w naszej dyżurce wypełnione są kawami różnego rodzaju, których na pewno nie uda nam się wypić do końca tego roku kalendarzowego.

Ja przed wszelkimi wyrazami podzięki wzbraniam się jak tylko mogę. Gdy zaczynałam pracować jako pielęgniarka Żory założyłam sobie, że nie będę przyjmowała żadnych czekoladek czy prezentów, bo nie na tym moja praca przecież polega. Nikt nie wymaga od pacjentów by dziękowali swoim pielęgniarkom, bo przecież ich praca właśnie na tym polega. Dawanie prezentów służbie zdrowia to jak dawanie prezentów policjantowi za to, że przeprowadził kontrolę drogową Twojego auta.

Mimo, że z zasady nie przyjmuję żadnych prezentów od pacjentów to parę razy w trakcie mojej kariery zawodowej musiałam zgodzić się przyjąć wyrazy wdzięczności, lecz zrobiłam to jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Zazwyczaj nie potrafię odmówić tym osobom, którym zostało zaledwie parę tygodni życia i dla których podarowanie pielęgniarce kawy czy czekoladek to powód do radości i dumy.

Po pracę za granicę

Zarobki pielęgniarek w publicznej służbie zdrowia nie odzwierciedlają nakładu pracy, jaki trzeba włożyć przy wykonywaniu codziennych obowiązków oraz wiedzy, jaką współczesna pielęgniarka musi posiadać. W ostatnich latach wiele słyszy się o strajkach pielęgniarek pikietujących pod siedzibą premiera, narzekających na ciężką pracę za kiepskie pieniądze. Pielęgniarzem jestem od ponad dziesięciu lat i przez ten czas pracowałem w wojewódzkim szpitalu w Zielonej Górze, pielęgniarz Zielona Góra. Po dziesięciu latach stwierdziłem jednak, że moja praca jest nieproporcjonalnie duża w stosunku do miesięcznej pensji, dlatego czas zacząć rozglądać się za pracą w prywatnej klinice lub emigracją za granicę.

7Jestem człowiekiem bez jakichkolwiek zobowiązań rodzinnych, dlatego bez problemu mogę pozwolić sobie na zostawienie wszystkiego za sobą i wyemigrowanie na przykład do Niemiec. Nie mam rodziny, bo wychowałem się w domu dziecka, a obecna dziewczyna chętnie wyjechałaby z Zielonej Góry razem ze mną. Wyjazd do pracy za granicę będzie na pewno bardzo trudnym krokiem, jednak wierzę, że w dłuższej perspektywie okaże się on najlepszym wyborem z możliwych.

Już parę dni temu rozpocząłem poszukiwania ofert pracy dla pielęgniarzy w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Dobrze znam język niemiecki, dlatego mógłbym podjąć pracę w Niemczech lub na przykład w Belgii. Czuję, że byłaby to dla mnie duża szansa.